Na początek male ostrzeżenie
Na początku chciałem zaznaczyć, że
bezpieczeństwo lotu zależy w dużym
stopniu zależy od niezawodności sprzętu, którego się używa. W związku z
tym wszelkie przeróbki dokowyane są na wyłączną odpowiedzialniść pilota
i należy upewnić się, że ich zastosowanie nie zagraża bezpieczeńtwu
lotu. Poniższy opis nie stanowi zachęty do samodzielnych przeróbek, a
jedynie pokazuje modyfikacje, które wg mojej najlepszej wiedzy nie
zagrażają bezpieczeństwu. Zaznaczyć tez należy, że ich wykonanie
zleciłem firmie profesjonalnie zajmującej się produkcją spadochronów i
uprzęży, co gwarantowało użycie materiałów odpowiedniej jakości.
Chodziło mi tu zwłaszcza o profesjonalne szycie.
A teraz do rzeczy
Zapewne większość z nas kupując nową uprzaż reguluje ją - również
dopasowując długość linek speeda. Ja poszedłem krok dalej dodając
istotne - moim zdaniem modyfikacje:
1. Dodanie taśmy łączącej taśmy barkowe
2. Dodanie podnóżka i połączenie go ze speed systemem.
Taśma łącząca.

Latając
w termice doświadczyłem bardzo nieprzyjemnego uczucia
spowodowanego tym, że taśmy barkowe co chwila zsuwały mi się z ramion
odbierając mi poczucie bezpieczeństwa. Pewnie trudno byłoby wypaść, ale
dyskomfort był tak duży, że postanowiłem coś z tym zrobić. Przy okazji
przekładania zapasu w pewnej firmie poprosiłem o doszycie taśmy, która
łączyłaby taśmy barkowe na wysokości piersi uniemożliwiając im
rozsunięcie się. Z oczywistych powodów połączenie "na sztywno" nie
wchodzi w grę. Moja modyfikacja to dwie taśmy obszyte dookoła taśm
barkowych tak, by mogły się po nich swobodnie przesuwać, połączone
rozłączaną klamrą z tworzywa. Aby złączka nie zjeżdżała za nisko mam
zwyczaj przewlekać jedną z części przez ucho klamry regulacyjnej - jak
widać na zdjęciu. Długość taśmy jest regulowana i tak dobrana, że
podczas lotu nie jest napięta i nie przenosi dużej siły - nie pozwala
jedynie taśmom barkowym zsunąć się z ramion. Rozwiązanie to jest
proste, eleganckie, nie ingeruje w konstrukcję uprzęży i - co
najważniejsze - działa.
Podnóżek zintegrowany ze speed systemem.

Moja uprząż jest
dość głęboka, dzięki czemu
w locie zapadam się w niej
jak w wygodnym fotelu. Ma to niestety pewną wadę - trudno się do takiej
uprzęży wsiada. Ponieważ moment zaraz po starcie należy do krytycznych
- o czym świadczy statystyki wypadków postanowiłem zmodyfikowac uprząż
tak, by móc jak najszybciej i najbardziej "płynnie" (aby uniknąć
bujania) zająć właściwą pozycję w uprzęży, bez puszczania sterówek lub
przkładania ich do jednej ręki. Skoro nie chce używać rąk to muszę użyć
nóg - podnóżek wydawał się tu najwłaściwszym rozwiązaniem. Znów udałem
się do zaprzyjaĽnionej firmy i przedstawiłem mój pomysł. Nie udało się
tu uniknać ingerencji w strukturę uprzęży - trzeba był odpowiednio
mocno wszyć uszy do zamocowania podnóżka. W tym celu rozpruto
niewielkie fragmenty poszycia uprzęży w okilicy siedziska i tam wszyto
uszy z samozaciskowymi metalowymi klamrami. Ponieważ podczas wsiadania
podnóżek poddany jest działaniu stosunkowo dużych sił

ważna jest tu
zarówno jakość szycia i użytych nici. Podnóżek to po prostu kawałek
taśmy odpowiedniej długości. Ponieważ nie dowierzam samozaciskowym
klamrom po wyregulowaniu zawiązałem supeł na wolnych końcach, co
uniemożliwia zmianę regulacji. Przed startem zakładam podnóżek na jedną
z nóg. A po starcie wkładam drugą nogę i prostując ją wsiadam w uprząż.
Działa rewelacyjnie - pozwala szybko wsiąść w uprząż nie nagażując się
w tą czynność, dzięki czemu mogę zachować kontrolę nad skrzydłem.
Okazało się też, że podnóżek pozwala lepiej czuć skrzydło, co
procentuje w wymagających warunkach. Kilkakrotnie zaobserwowałem, że
kiedy wyłożę sie w uprzęży nieznacznie spada opadanie. Podaję to
bardziej jako ciekawostkę, bo oczywiście nie wiem jak w tym czasie
zachowywało sie powietrze, ale efekt wydaje się być mierzalny
wariometrem.
Skoro mam podnóżek, postanowiem połączyć go
ze speedem, W tym celu
doszyłem przed połową długości podnóżka dwa metalowe ucha. Odległość od
uprzęży dobrałem tak, żeby na rozciągniętym podnóżku speed pozostawał
luĽny. Przez uszy przeciągnałem linki od speeda. W ten

sposób w locie
nie muszę nerwowo szukać belki pod uprzężą tylko po prostu wkładam w
nią nogę - działa rewelacyjnie. Zintegrowanie speeda z podnóżkiem ma
również inną zaletę. Przed startem

ściągam speed pod
deskę, skracając
tym samym podnóżek. Dzięki temu przy starcie nic nie plącze mi się w
okolicy kostek, co jest ważne o tyle, że nasze startowiska obfitują w
krzaki, gałęzie wykroty i inne "przeszkody terenowe". Metalowe ucha się
nie sprawdziły - szybko się odpruwały. Kiedy speed znów zaczął żyć
własnym życiem zastosowałem może mało eleganckie, ale skuteczne
rozwiązanie - w miejscu w którym były doszyte uszy zrobiłem węzły na
taśmie podnóżka i obecnie linka speeda biegnie przez powstałe w ten
sposób uszy. Działa od kilku sezonów.
Zakończenie.
Dzięki dokonanym przeróbkom moja uprząż
stała sie całkiem wygodna
"kabiną" mojego "ULMa". Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że przeróbek
dokonywałem w firmie profesjonalnie szyjącej spadochrony i uprzęże,
mającej w swej historii również produkcję sprzętu paralotniowego. W ten
sposób miałem pewność, że zarówno użyte matariały jak i wykonanie
usługi jest zgodne z lotniczymi standardami.